piątek, 28 października 2011

Odżywka Joanna i małe-wielkie zakupy, czyli pielęgnacji włosów ciąg dalszy

Chyba zaczynam popadać we włosomaniactwo ;) Zaczynam zbierać, kosmetyki do pielęgnacji i namiętnie z nich korzystać, chociaż 3 miesiące temu nawet o nich nie słyszałam. Eh, tak to się właśnie zaczyna...


                                                         Od producenta:

Odżywka Naturia powstała w oparciu o starannie dobrane składniki naturalne, które pielęgnują włosy normalne, ze skłonnością do szybkiego przetłuszczania się.
Dzięki zawartości wrzosu, który wzmacnia włosy i zapobiega ich nadmiernemu przetłuszczaniu oraz mięty bogatej w olejki eteryczne, skóra głowy jest przyjemnie odświeżona a włosy stają się puszyste, miękkie i delikatne w dotyku. Są bardziej sprężyste i pełne energii.

                                                          Moja opinia:

Ogólnie nigdy jakoś nie zwracałam zbyt dużej uwagi na odżywki do włosów. Obciążały mi włosy lub powodowały, że były zbyt sypkie. Ostatnio postanowiłam to zmienić, a także potrzebowałam odżywki do mycia włosów.

Kupiłam ją w Rossmannie za niecałe 5 złotych pod wpływem impulsu. Spodobało mi się opakowanie i połączenie wrzosu z miętą. Zapach jest piękny, intensywny, jednak przeważa mięta. Stopniowo się ulatnia, a po 7 godzinach już go nie czuć. Konsystencja jest dość rzadka, lekko galaretowata, ale przyjemnie się ją aplikuje, nic nie spływa z ręki czy z włosów. Kolor taki mleczny, trochę jakby perłowy. Jest to odżywka bez spłukiwania, ale moje włosy są przetłuszczające i niejednokrotnie słyszałam, że nie nakłada się odżywki u nasady włosów bez spłukiwania, bo obciąża włosy. Dlatego ja po umyciu nakładam ja na całe włosy, wmasowuję w skórę głowy, pozostawiam na 5 minut i spłukuję. Odżywka rzeczywiście odświeża włosy, są elastyczne i dobrze się układają. Ja mam problem z układaniem włosów, czasem męczę nie z nimi 20 minut, a po użyciu odżywki wystarczyła mi chwila i wyglądały jak powinny. Kosmetyk dodaje im blasku i miękkości. Wadą odżywki jest to, że jest mało wydajna, przy moich cieniowanych, długich do połowy pleców i umiarkowanie gęstych włosach starczyła na 6 aplikacji, używałam na całą długość (a nie żałowałam jej). Moje włosy muszą być myte góra co 2 dni, i to tylko rano (gdy je umyję wieczorem do dwa dni później są koszmarne). Odżywka nie powoduje zmniejszenia przetłuszczania się, jeśli chodzi o moje włosy. Przetłuszczają się tak samo jak bez niej, czyli na 3 dzień nie mogę na nie patrzeć :)

Podsumowując, jestem z tej odżywki zadowolona, ale i tak będę kupowała inne. Ciekawość zwycięża :) Poleciłabym ją osobom, które nie mają wielkich problemów z włosami, czyli żadnego przesuszenia czy nadmiernego przetłuszczania. Tak jak pisze producent, nadaje się ona do włosów normalnych. Moim zdaniem odżywka nie zapobiegnie nadmiernemu przetłuszczaniu.

A teraz kolejna rzecz, o której chciałam wspomnieć :)
Przeglądałam sobie ostatnio helfy.pl, robiąc listę zakupów. Oczywiście do pielęgnacji włosów ;))
Zainteresował mnie ten olej kokosowy: http://www.helfy.pl/olej-kokosowy
Stwierdziłam, że muszę go mieć, ale potem poszperałam trochę w sieci. Dowiedziałam się, że najlepsze oleje, to te nierafinowane, bo nie tracą witamin i minerałów oraz zapachu i smaku podczas obróbki termicznej. I dowiedziałam się również, że ten olej z helfy jest rafinowany. Szukałam dalej i znalazłam świetny olej, nierafinowany, a cenowo wychodzi tak samo jak rafinowany. Od razu zamówiłam cały litr za 48 zł :)
To ten: http://www.efavit.pl/pl/p/Olej-kokosowy-1-litr/68

Już go mam i zaczynam testowanie! I pachnie prawdziwym kokosem :)


 Podam wam właściwości oleju kokosowego:

Właściwości kosmetyczne
- równoważy PH skóry
- chroni naszą skórę przed działaniem szkodliwych toksyn
- posiada działanie przeciwzmarszczkowe
- dociera do głębokich warstw skóry, wzmacniając tkankę 
- wspomaga usuwanie martwego naskórka 
- posiada naturalny filtr UV 
- wspomaga proces gojenia drobnych ran 
- pomaga przy podrażnionej skórze głowy
- eliminuje łupież
- łagodzi objawy związane z łuszczycy
- wzmacnia i nawilża włosy
Właściwości kulinarne:
- nie obciąża trzustki
- wspomaga układ odpornościowy
- działa przeciwbakteryjnie
- wzmaga trawienie i wchłanianie pokarmu
- pobudza przemianę materii, a tym samym pomaga w walce z nadwagą
- szybko dostarcza energii
- wzmacnia mięśnie

Olej ma stałą konsystencje w temperaturze pokojowej

Zapowiada się świetnie, już się nie mogę doczekać, żeby sprawdzić, które z tych właściwości okażą się prawdą w moim przypadku :)


I jeszcze jedna rzecz. Zbliża się Halloween, bardzo lubię to święto, w Polsce nie jest tak obchodzone jak w Ameryce. A szkoda... Na weekend mam zaplanowaną imprezę z tej okazji i tak myślę nad zrobieniem tych o to paluchów wiedźmy


greedyguts.wordpress.com

Cudne, nie? Piekłam je w tamtym roku, są bardzo łatwe. Polecam do wypróbowania.
(Mam nadzieję, że w weekend nie dopadnie mnie lenistwo).


Myślicie, że właściwości oleju mogą być lekko zawyżone?  Na stronie Efavit jest ich jeszcze więcej :)
Całusy, Lissa :*

poniedziałek, 24 października 2011

Soraya - antybakteryjny peeling morelowy

Ten tydzień zapowiada się masakrycznie. Jestem zawalona nauką, projektami i innymi niepotrzebnymi sprawami. Mało sypiam, ciągle brak mi czasu. A na dodatek mam to "szczęście", że kawa na mnie nie działa ;( Teraz czekam tylko na weekend, będę miała nawet poniedziałek wolny, a we wtorek oczywiście święto. Tylko ta myśl mnie pociesza. Szkoda, że nie znam żadnego sposobu na przyspieszanie czasu...

A teraz do rzeczy :)
(Dobrze, że w niedzielę zdążyłam napisać notki i zrobić zdjęcia, bo nie doczekałybyście się do piątku)
Dużo naczytałam się o peelingu morelowym St.Ives. Pech chciał, że gdy zachciało mi się go kupić, to nigdzie go nie znalazłam, bo go wycofali. Ale spotkałam się też z opiniami, że morelowy peeling Sorayi jest bardzo podobny. No, cóż, porównania nie będę miała, ale moja ocena jest :)




                                                        Od producenta:
Dzięki bogatej recepturze opartej na niezwykle skutecznym połączeniu oczyszczającego Ekstraktu z owoców Moreli z antybakteryjnym Kwasem Salicylowym wykazuje bardzo wysoką skuteczność działania:
- głęboko oczyszcza i wygładza skórę,
- złuszcza i normalizuje,
- zmniejsza tendencję do powstawania wągrów i zaskórników,
- rozjaśnia przebarwienia,
- reguluje odnowę komórkową,
- dodaje skórze blasku i świeżości.
Głęboko oczyszczona, gładka skóra bez wyprysków i zaskórników.

Skład: Aqua, Juglans Regia (Walnut) Shell Powder, Glyceryl Stearate SE, Glycerin, Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Salicylic Acid, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, PEG-100 Stearate, Triethanoloamine, Polysorbate 60, Cocamidopropyl Betaine, Cetyl Acetate, Acetylated Lanolin Alcohol, Titanium Dioxide, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Sorbitol, Propylene Glycol, Carbomer, DMDM Hydantoin, Methylaparaben, Propylparaben, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Citral, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Isoeugenol, Limonene, Linalool.

                                                          Moja opinia:
Zacznę tak: Kto wymyśli takie ostre peelingi to skóry trądzikowej? Nie rozumiem. Jeśli ktoś ma wypryski (tym bardziej ropne), to na co jeszcze to wszystko rozdrapywać takim peelingiem i roznosić po całej twarzy? Ja miewam takie (ale naprawdę bardzo rzadko, czasami mam te bolące, podskórne, szczególnie przed okresem), więc nie mogę wtedy stosować tego peelingu. Natomiast zapobiegawczo, jak najbardziej. Konsystencja peelingu jest kremowa, ziarenka są naprawdę ostre i nie za duże. Przy regularnym stosowaniu rzeczywiście oczyszcza i wygładza, a stosowałam go 2 razy w tyg. Złuszcza martwy naskórek. Normalizuje? Jeśli przez to mam rozumieć zmniejszenie tendencji do wydzielania sebum, to nie (mało sprecyzowana ta opinia producenta). Wągry  i zaskórniki u mnie naprawdę ciężko zwalczyć, a ten peeling nie radzi sobie ze wszystkimi. Nie mam przebarwień, więc nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że je rozjaśnia. Reguluje odnowę komórkową? Nawet nie wiem w jaki sposób miałabym to zauważyć. Skóra po jego zastosowaniu rzeczywiście jest bardziej odświeżona i promienista niż przed. Co do zapachu, to nie pachnie jak prawdziwa morela, czuć, że ten zapach jest sztuczny. Większość to były plusy, ale peeling ma jeden poważny minus. Skład. Sama chemia! Alkohole, które wysuszają skórę, powodując, że później wydziela jeszcze więcej sebum. Zdecydowanie więcej nie kupię tego produktu, a połowę opakowania oddam mamie.

Podsumowując, poleciłabym ten produkt osobom, które nie mają dużych problemów z wypryskami, a chcą tą skórę wygładzić i oczyścić. Po zastosowaniu peelingu koniecznie trzeba dobrze nawilżyć skórę.

Co sądzicie na temat tego produktu? A może używałyście St.Ives?
Pozdrawiam, Lissa :)

sobota, 22 października 2011

Rozdania!

                                    Pokażę Wam kilka wspaniałych rozdań, w których biorę udział :)


 Pierwsze rozdanie u Ewwwy
 ( do 10 listopada)

http://ewwwa-makeup.blogspot.com/2011/10/moje-pierwsze-rozdanie.html


Kolejne rozdanie u Natalii 


http://moje-kosmetyki-byn.blogspot.com/2011/10/moje-rozdanie-numer-2.html

                     
2 zestawy w rozdaniu  u Niecierpka
( do 1 listopada)

http://niecierpek.blogspot.com/2011/10/niecierpek-rozdaje.html

               
Rozdanie z mineralnymi kosmetykami u Matleeny 
(do 1 listopada)

http://matleenamakeup.blogspot.com/2011/10/nowe-rozdanie-wspopraca-przypominajka.html


Wielkie rozdanie u madamekatarzyny 
(do 13 listopada)

http://madamekatarzyna.blogspot.com/2011/10/oddam-w-dobre-rece-czyli-rozdanie.html


Rocznicowe rozdanie u Shopaholic dream
(do 18 listopada)

http://shpcdream.blogspot.com/2011/10/shopaholic-dream-obchodzi-1-rok-czyli.html


Drugie rozdanie na blogu Essali
(do 19 listopada)


http://kosmetyki-essal.blogspot.com/2011/10/33-rozdanie.html


Rozdanie u Kamusi
(do 23 października)

http://xoiknowyoulovemexo.blogspot.com/2011/09/obiecane-rozdanie-sleekolej-kokosowy.html


Rozdanie z Dermacolem na blogu Siouxie 
(do 28 października)

http://siouxieandthecity.blogspot.com/2011/10/rozdanie-z-dermacolem.html

  
Rozdanie na blogu Obsession
(do 31 października)

http://somethingtodoff.blogspot.com/2011/10/rozdanie-kosmetyki-body-shop-essence-i.html



Rozdanie TBS na blogu Only Sweet Pink
(do 25 października)

     
http://onlysweetpink.blogspot.com/2011/09/rozdanie-body-shop.html


Rozdanie na blogu blizniaczki09
(do 31 października)


http://blizniaczki09.blogspot.com/2011/10/to-juz-czas-na-rozdanie.html


Rozdanie u Reni-ferka ( Może kosmetyki e.l.f. przestaną być tylko moim marzeniem :)) Zachęcam do udziału! ( od 15 października przez 2 tyg.)


http://reni-ferek.blogspot.com/2011/10/rozdanie-u-reni-ferka-bedzie-sie-dziao.html


Rozdanie na blogu Ninette
(do 28 października)


http://be-lucky-girl.blogspot.com/2011/10/to-juz-czas.html

piątek, 21 października 2011

Delia - nowości

To znowu ja :)


Tym razem przychodzę z nowinkami o kosmetykach.
Wczoraj trafiłam na tę informację. Bardzo lubię kosmetyki firmy Delia.
Linia z kozim mlekiem jest dla mnie wprost stworzona :) Już się nie mogę doczekać, aż kupię i przetestuję jakiś z tych kosmetyków! To nowość, więc możliwe, że będę musiała trochę poczekać, zanim pojawi się w drogerii. Niedługo znowu wybiorę się na zakupy, więc przy okazji sprawdzę.



                                                      

Kojący krem na noc z serii Delia Bio

Krem przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji cery normalnej i mieszanej z oznakami przesuszania się. Receptura kremu została opracowana tak, aby zapewnić skórze głębokie nawilżenie i odżywienie podczas snu. Synergiczne działanie koziego mleka, ceramidów oraz oleju migdałowego gwarantuje komfortową pielęgnację oraz regenerację nawet po najbardziej wyczerpującym dniu.

Najważniejsze składniki:

- Kompleks Lactil - mieszanka nawilżających składników koziego mleka, które skutecznie nawilżają skórę
- Olej migdałowy - ważne źródło niezbędnych substancji odżywczych i witamin
- Kompleks  Hydromanil - stworzony na bazie naturalnych ekstraktów z peruwiańskiej rośliny Tora (Ceasalpinia Spinose), które utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia skóry
- Ceramidy - chronią skórę przed nadmierną utratą wody i szkodliwymi czynnikami atmosferycznymi, ujędrniają ją i wygładzają zmarszczki.

Rezultaty:

Głęboko nawilżona, zregenerowana skóra pełna blasku.

Cena: 8,30 PLN / 30 ml

Ten krem szczególnie przypadł mi do gustu. Tak się składa, że skończył mi się mój krem na noc, więc ten chyba będzie następny w kolejce do kupienia.

Resztę kosmetyków i ich opisy znajdziecie TU
(Szkoda tylko, że nie ma podanych pełnych składów)

I co? Jakie wrażenia?

L'biotica - test rozpoczęty :)

Od zawsze wychodzę z założenia, że lepiej dbać o wszystko od samego początku, niż potem poprawiać. Nie lubię np. sztucznych paznokci czy rzęs. Dlatego wolę dbać o nie należycie. Wtedy zawsze pięknie wyglądają. To samo tyczy się skóry i włosów. Od ostatnich wakacji całkowicie zmieniłam sposoby pielęgnacji wszystkiego co możliwe. Stawiam na bardziej naturalne kosmetyki :)
Od poniedziałku każdego wieczoru dokładnie wcieram krem w rzęsy i powiekę, z której wyrastają. Moje pierwsze wrażenia są pozytywne. We wakacje używałam na rzęsy olejku rycynowego, ale bardzo przeszkadzała mi jego płynna konsystencja. Łatwo wtedy wszystko zetrzeć, szczególnie w nocy.
Ten krem ma bardziej stałą konsystencję, jest tłusty, ale nie przeszkadza mi to.
Skład tego kosmetyku jest bardzo dobry:
olejek rycynowy, parafina, wyciąg z palmy sabalowej, olejek z orzechów makadamia, olejek jojoba, pantenol
Jestem niecierpliwa, bo już chciałabym zobaczyć rezultaty, ale według opakowania trzeba czekać co najmniej miesiąc. Nic innego mi nie pozostaje :)

                                                                 

Słyszałyście o tym kosmetyku? Może też używałyście?
Pozdrawiam, Lissa ;*

wtorek, 18 października 2011

Drożdże na wzmocnienie :)

Zapomniałam Was powiadomić o mojej nowej "akcji". Od dwóch dni piję drożdże. Oczywiście wszelkie pozytywne skutki pożądane :) (ogólnie wspomagają wzrost włosów i paznokci, wzmacniają je) Obawiam się tylko wysypu na twarzy, bo moja skóra ma skłonności do zapychania się i krost, niestety. Musze przyznać, że drożdże są wręcz obrzydliwe (ale czego nie robi się dla urody, nie?). Nawet nie wiem jak opisać ten smak, bo nic mi nie przypomina.
Oto mój "przepis"
1/5 kostki drożdży
1/4 szklanki gorącej wody
1/3 szklanki zimnego mleka
+ pół szklanki mleka do popicia :)
Drożdże są tak niedobre, że po prostu pomiędzy kolejnymi łykami muszę popić to mlekiem. Nie słodzę tej mikstury, bo to niepotrzebne kalorie. Mam nadzieję, że wytrwam przez miesiąc i już niedługo zobaczę efekty.

Próbowałyście pić drożdże?
Trzymajcie za mnie kciuki, Lissa.

Farmona - czekoladowe masło do ciała

Coraz boleśniej odczuwam nadchodzącą zimę. Za oknem zimno, mokro i ponuro. Niedawno wróciłam z uczelni, cała przemarznięta. Gdy muszę wstać z łóżka o 6, to jestem chora. Tak mi się nie chce... Z każdym dniem będzie coraz gorzej. A to nie jest pocieszająca perspektywa. Na poprawę humoru zrobiłam sobie gorącą kąpiel i zaczęłam czytać bardzo dobrą książkę, z dużą ilością humoru. A potem wysmarowałam się moim cudownie pachnącym nabytkiem. Tydzień temu byłam w Rossmannie i w oko wpadło mi to masełko. Nie słyszałam o nim wcześniej, ale skusiło mnie połączenie czekolady i pistacji. A czekolada, to mój ulubiony zapach.


                                                                 
                                                              Od producenta:

"Wyjątkowy kosmetyk do pielęgnacji ciała o gęstej, aksamitnej konsystencji i kuszącym zapachu został stworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało.
Powstał na bazie ciemnej czekolady i orzechów pistacji, dzięki czemu skutecznie pielęgnuje skórę, a do tego obłędnie pachnie, pozostawiając długotrwały, słodki zapach ciemnej czekolady z ekstrawagancką nutą orzechów pistacji. Regularne stosowanie czekoladowego masła do ciała daje uczucie wypielęgnowanej, jedwabiście gładkiej i pachnącej skóry. Bogata receptura doskonale nawilża i odżywia, opóźniając procesy starzenia się skóry, a także ujędrnia, wygładza i wyszczupla ciało, zapewniając dobry nastrój i uczucie komfortu."

                                                                Moja opinia:

Pierwsze wrażenie po otworzeniu pudełka, to oczywiście intensywny zapach. Bardzo czekoladowy, ale nie chemiczny, wręcz przeciwnie, dla mnie pachnie jak prawdziwa czekolada. Nie wyczuwam tam zapachu pistacji, może dlatego, że nie wiem, jak one pachną. Masło długo się wchłania, ale nie jest to uciążliwe. Ja w tym czasie dokańczam inne procesy pielęgnacyjne. Zapach rzeczywiście długo się utrzymuje. Czuć go jeszcze następnego dnia. Dobrze, że nie używam perfum, bo pewnie zapachy by się ze sobą gryzły.  Kosmetyk na długo nawilża skórę, kolejnego dnia wciąż jest aksamitna. Co do ujędrniania i wyszczuplania - nie wiem czy taki zwykły kosmetyk kiedykolwiek będzie do tego zdolny.
Podsumowując, bardzo polecam to masło osobom, które uwielbiają słodkie, czekoladowe zapachy. Bardzo dobrze pielęgnuje i ślicznie pachnie.

Używałyście tego masła? A może w ogóle nie przepadacie za takimi zapachami i macie inne ulubione masła?


Pozdrawiam, Lissa

poniedziałek, 17 października 2011

Radical - Szampon do włosów

Ostatnio wypadanie włosów u mnie się nasiliło. Oczywiście, od razu zareagowałam. Zakupiłam 2 olejki z helfy.pl (które są w trakcie testowania). Wcześniej zaczęłam używać szamponu Radical.

                                                               Od producenta:


Szampon Radical zawiera cenny, naturalny wyciąg skrzypu polnego. Roślina ta wyróżnia się wysoką zawartością krzemionki, która działa na włosy wzmacniająco. Włosy po umyciu stają się miękkie, puszyste, dobrze się układają, a dzięki zawartości prowitaminy B5 uzyskują piękny połysk. Jest łagodny w działaniu, nie powoduje wysuszania włosów. Zalecany do codziennego stosowania zwłaszcza do włosów zniszczonych i wypadających.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Equisetum Arvense Extract, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Panthenol, DMDM Hydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolino ne, Citric Acid, Parfum, Hexyl Cinnamal.



                                                                Moja opinia :

      Moje włosy są przetłuszczające się, dlatego muszę je myć codziennie rano.  Szampon nie jest zbyt wydajny. 300 ml starczyło mi na pół miesiąca używania (włosy do połowy pleców, umiarkowanie gęste, cieniowane). Kosztuje 8 zł, chociaż kiedyś w Naturze widziałam go za 15zł !

      Szampon ma na celu wzmacniać włosy, zmniejszać ich wypadanie. Cóż, nie do końca mogę się z tym zgodzić. Nie odczułam na sobie żadnego zmniejszenia wypadających włosów. Szczerze mówiąc, ciężko oczekiwać tego od produktu, który "przebywa" na włosach może 1-2 minuty. Chociaż włosy wydają mi się trochę mocniejsze. Producent również pisze, że włosy po umyciu są miękkie, puszyste, błyszczące i dobrze się układają. Z tym się zgodzę. Szampon nie zawiera silikonów, więc nie obciąża włosów. Ogólnie skład bardzo mi się podoba, a w dodatku produkt nie jest testowany na zwierzętach. Mam tylko jedno poważniejsze zastrzeżenie: szampon nie oczyszcza moich włosów tak dokładnie jak bym chciała. Stosuję lakier do włosów (właściwie to mam różne rodzaje, więc to nie wina lakieru) i nie nakładam go wcale tak dużo, by mieć sztywne włosy. Szampon nie do końca zmywa ten lakier i na moich ciemnych włosach widać taki biały nalot, który naprawdę mi ciężko zmyć. Z poprzednimi szamponami, których używałam, nie miałam takich problemów.
Podsumowując, szampon jest delikatny, o bardzo dobrym składzie, do włosów, które nie wymagają szczególnej pielęgnacji. Nie nadaje się dla osób, które używają dużą ilość środków do stylizacji.


Używałyście tego szamponu? A może znacie jakiś lepszy szampon do wypadających włosów?


Pozdrawiam, Lissa

niedziela, 16 października 2011

Eveline odżywka - S.O.S dla kruchych i łamliwych paznokci

Dzisiejsza recenzja będzie dotyczyła paznokci. Ostatnio zaczęły mi się bardzo łamać i rozdwajać. Przyczyny jak dotąd nie znalazłam, ale postanowiłam poprawić stan moich paznokci. Z pomocą przyszedł mi oczywiście Wizaż i KWC. Miałam kupić Nail Teka, ale stwierdziłam, że na próbę kupię coś tańszego. Znalazłam tą odżywkę w małej, osiedlowej drogerii, niestety nie wiedziałam jej w Rossmannie. Kosztowała mnie 9,99 zł.
zdjęcie: nokaut.pl
  

Używałam odżywkę regularnie przez 10 dni, jak zaleca producent. Na ten czas zupełnie zrezygnowałam z lakierów. Używałam zmywacza bezacetonowego. Skróciłam wszystkie paznokcie i zaczęłam terapię. Nakładałam codziennie po jednej warstwie, zmywałam po 3 dniach i od początku.
Rezultaty:
Moje paznokcie rzeczywiście stały się o wiele mocniejsze. Są twarde, nawet bez odżywki czy lakieru. Nie rozdwajają się. Rosną naprawdę szybko. Teraz mogę zapuścić długie paznokcie i nie boję się, że jakiś mi się złamie. Ta odżywka ma niestety jedną wadę. Nie można nakładać na nią lakieru. Nałożyłam jedną warstwę lakieru po południu. Potem dołożyłam drugą, ale nijak lakier nie chciał wyschnąć. Ja zawsze kładę jeszcze na lakier utrwalacz z Essence, który sprawia, że lakier trzyma się na moich paznokciach 7 dni. Niestety nawet kiedy go nałożyłam (na 3 godziny przed spaniem) na drugi dzień lakier wyglądał koszmarnie, był cały w cienkich bruzdkach.
Podsumowanie:
Szkoda, że nie można kłaść go po lakier, bo jest naprawdę dobrą odżywką. Następnym razem wypróbuję inną odzywkę Eveline, jak tylko ta mi się skończy. Polecam wszystkim, którzy mają problemy z paznokciami, a szukają taniego, skutecznego produktu.

Pozdrawiam, Lissa :)