Od producenta:
Odżywka Naturia powstała w oparciu o starannie dobrane składniki naturalne, które pielęgnują włosy normalne, ze skłonnością do szybkiego przetłuszczania się.
Dzięki zawartości wrzosu, który wzmacnia włosy i zapobiega ich nadmiernemu przetłuszczaniu oraz mięty bogatej w olejki eteryczne, skóra głowy jest przyjemnie odświeżona a włosy stają się puszyste, miękkie i delikatne w dotyku. Są bardziej sprężyste i pełne energii.
Moja opinia:
Ogólnie nigdy jakoś nie zwracałam zbyt dużej uwagi na odżywki do włosów. Obciążały mi włosy lub powodowały, że były zbyt sypkie. Ostatnio postanowiłam to zmienić, a także potrzebowałam odżywki do mycia włosów.
Kupiłam ją w Rossmannie za niecałe 5 złotych pod wpływem impulsu. Spodobało mi się opakowanie i połączenie wrzosu z miętą. Zapach jest piękny, intensywny, jednak przeważa mięta. Stopniowo się ulatnia, a po 7 godzinach już go nie czuć. Konsystencja jest dość rzadka, lekko galaretowata, ale przyjemnie się ją aplikuje, nic nie spływa z ręki czy z włosów. Kolor taki mleczny, trochę jakby perłowy. Jest to odżywka bez spłukiwania, ale moje włosy są przetłuszczające i niejednokrotnie słyszałam, że nie nakłada się odżywki u nasady włosów bez spłukiwania, bo obciąża włosy. Dlatego ja po umyciu nakładam ja na całe włosy, wmasowuję w skórę głowy, pozostawiam na 5 minut i spłukuję. Odżywka rzeczywiście odświeża włosy, są elastyczne i dobrze się układają. Ja mam problem z układaniem włosów, czasem męczę nie z nimi 20 minut, a po użyciu odżywki wystarczyła mi chwila i wyglądały jak powinny. Kosmetyk dodaje im blasku i miękkości. Wadą odżywki jest to, że jest mało wydajna, przy moich cieniowanych, długich do połowy pleców i umiarkowanie gęstych włosach starczyła na 6 aplikacji, używałam na całą długość (a nie żałowałam jej). Moje włosy muszą być myte góra co 2 dni, i to tylko rano (gdy je umyję wieczorem do dwa dni później są koszmarne). Odżywka nie powoduje zmniejszenia przetłuszczania się, jeśli chodzi o moje włosy. Przetłuszczają się tak samo jak bez niej, czyli na 3 dzień nie mogę na nie patrzeć :)
Podsumowując, jestem z tej odżywki zadowolona, ale i tak będę kupowała inne. Ciekawość zwycięża :) Poleciłabym ją osobom, które nie mają wielkich problemów z włosami, czyli żadnego przesuszenia czy nadmiernego przetłuszczania. Tak jak pisze producent, nadaje się ona do włosów normalnych. Moim zdaniem odżywka nie zapobiegnie nadmiernemu przetłuszczaniu.
A teraz kolejna rzecz, o której chciałam wspomnieć :)
Przeglądałam sobie ostatnio helfy.pl, robiąc listę zakupów. Oczywiście do pielęgnacji włosów ;))
Zainteresował mnie ten olej kokosowy: http://www.helfy.pl/olej-kokosowy
Stwierdziłam, że muszę go mieć, ale potem poszperałam trochę w sieci. Dowiedziałam się, że najlepsze oleje, to te nierafinowane, bo nie tracą witamin i minerałów oraz zapachu i smaku podczas obróbki termicznej. I dowiedziałam się również, że ten olej z helfy jest rafinowany. Szukałam dalej i znalazłam świetny olej, nierafinowany, a cenowo wychodzi tak samo jak rafinowany. Od razu zamówiłam cały litr za 48 zł :)
To ten: http://www.efavit.pl/pl/p/Olej-kokosowy-1-litr/68
Już go mam i zaczynam testowanie! I pachnie prawdziwym kokosem :)
Podam wam właściwości oleju kokosowego:
Właściwości kosmetyczne
- równoważy PH skóry
- chroni naszą skórę przed działaniem szkodliwych toksyn
- posiada działanie przeciwzmarszczkowe
- dociera do głębokich warstw skóry, wzmacniając tkankę
- wspomaga usuwanie martwego naskórka
- posiada naturalny filtr UV
- wspomaga proces gojenia drobnych ran
- pomaga przy podrażnionej skórze głowy
- eliminuje łupież
- łagodzi objawy związane z łuszczycy
- wzmacnia i nawilża włosy
Właściwości kulinarne:
- nie obciąża trzustki
- wspomaga układ odpornościowy
- działa przeciwbakteryjnie
- wzmaga trawienie i wchłanianie pokarmu
- pobudza przemianę materii, a tym samym pomaga w walce z nadwagą
- szybko dostarcza energii
- wzmacnia mięśnie
Zapowiada się świetnie, już się nie mogę doczekać, żeby sprawdzić, które z tych właściwości okażą się prawdą w moim przypadku :)
![]() |
Olej ma stałą konsystencje w temperaturze pokojowej |
Zapowiada się świetnie, już się nie mogę doczekać, żeby sprawdzić, które z tych właściwości okażą się prawdą w moim przypadku :)
![]() |
greedyguts.wordpress.com |
(Mam nadzieję, że w weekend nie dopadnie mnie lenistwo).
Całusy, Lissa :*
ale te paluchy okropne :D bleee nie wiem czy bym zjadła :)
OdpowiedzUsuńte odżywki bez spłukiwania po prostu kocham, pięknie pachną i nie obciążaja :)
wpadłam po uszy i mam juz 3-mak i bawełna, cytryna i miód oraz z rumiankiem ajjj
Mi też się bardzo podoba ten róż z lily lolo kolor Clementine i Ooch la la,ale 50 zł to dużo za róż :(
OdpowiedzUsuńsmieszne te paluchy
OdpowiedzUsuńpaluchy wyglądają obrzydliwie, chyba bym się nie zmusiła do zjedzenia jakiegoś...
OdpowiedzUsuńtej odżywki nie próbowałam, ale generalnie nie mam dobrych doświadczeń z odżywkami, których się nie spłukuje - wszystkie obciążały mi włosy
paluchy są fajne, ale ja nie mam cierpliwości do pieczenia, talentu też nie :) Ten olej kokosowy wydaje cię ciekawy, czekam na recenzję. A odżywki nigdy nie miałam, używam z nivea do farbowanych ;p
OdpowiedzUsuńWow! paluchy są niesamowite, na sam widok mam deszcze :)
OdpowiedzUsuńja zanim założyłam bloga byłam "ciemna" teraz rozkręcam się i zaczyna sie moja mania z kremami, odżywkami, pudrami itd :D
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa tego oleju kokosowego, bo o ile kokosowy mnie przyciąga, to olej odstrasza
ojej jakie ciasteczka oryginalne hehe :D świetne :)
OdpowiedzUsuńMuszę koniecznie kupić ten olej ; )Świetnie sprawdził się u mnie olejek Sesa więc sądze że ten też by dał radę ; )
OdpowiedzUsuńZapraszam również do mnie : )
przerażające te paluchy:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, denzee.blogspot.com
mam ten produkt :DD
OdpowiedzUsuńmoja ciocia piekła takie same paluchy w tygodniu:D wyglądają makabrycznie:P
OdpowiedzUsuńzapraszam na mój blog ze słodką biżuterią mojego autorstwa, może znajdziesz coś dla siebie?:)
http://natajka89.blogspot.com/
jejku te paluchy wyglądają strasznie!:P
OdpowiedzUsuńUżywałam takiego olejku kokosowego i niestety moje włosy bardzo szybko się do niego przyzwyczaiły :(
OdpowiedzUsuńTzn wiadomo że flesh w aparacie też nasyca kolor :) W rzeczywistości nie jest aż tak żółty ale raczej taki słomiany, jednak i tak mi się nie podoba ;p
OdpowiedzUsuńOjj olej kokosowy to coś naprawdę dobrego :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili :)
OdpowiedzUsuńOjej kokosowy to coś co uwielbiam:) Używałam go zawsze na różne sposoby, do włosów, na skórę twarzy itp. Muszę w końcu kupić znowu bo już dawno mi się skonczył.
OdpowiedzUsuńMoże w końcu skuszę się na ten olej kokosowy ;)
OdpowiedzUsuńJeżeli o mnie chodzi, to moja wiecznie sucha cera wprost ubóstwia ten podkład :) A po 4-6 godzinach snu pięknie ożywia buzię :)
Ooo też od jakiegoś czasu choruję na ten olej :)
OdpowiedzUsuńwow ale wiadro oleju ;p
OdpowiedzUsuńkokos...ach duzo już o nim słyszałam i chyba będę musiała sama wypróbować :)ciekawę jakby się sprawdził..a Ty jak go używasz mogłabyś mi napisać..będę wdzięczna:)
OdpowiedzUsuńtym olejem to mnie chyba zaraziłaś! muszę koniecznie wypróbować :)
OdpowiedzUsuńprzy chwili wolnego wpadnij i do mnie :)
myślę, że przy regularnym stosowaniu właściwości odkryje przed tobą pełne spektrum właściwości :) ja używam oleju sesa ze względu na problem z wypadającymi włosami i działa świetnie :)
OdpowiedzUsuńDobrze widzę, że to taki olbrzymi kokos? Używałam, ale duuużo mniejsze opakowanie:)
OdpowiedzUsuń